Wyciąganie auta z rowu Legionowo
Koło zeszło z pobocza, auto zaryło w piachu albo stanęło w zaspie? Wydobędziemy je wyciągarką — powoli, bez szarpania i bez nowych szkód.

Do zjechania z drogi wystarcza sekunda: mokre liście, wymijanie na wąskim asfalcie, telefon w niewłaściwym momencie. Okolice Legionowa sprzyjają temu bardziej niż większość rejonów kraju. Leżymy w Kotlinie Warszawskiej, na dawnych tarasach Wisły i Narwi, a to znaczy jedno — piasek. Drogi biegnące przez lasy w stronę Beniaminowa, Wólki Radzymińskiej i Białobrzegów mają pobocza sypkie jak w piaskownicy, w których koło znika natychmiast. Bliżej brzegu Jeziora Zegrzyńskiego i w dolinie Narwi po opadach dochodzi jeszcze błoto, a zimą lód utrzymujący się cały dzień w zacienionych miejscach.
W tej robocie liczy się głównie wprawa. Lina zaczepiona byle gdzie potrafi wyrwać zderzak, rozbić chłodnicę albo wygiąć podłużnicę — z drobnej wpadki robi się wtedy poważny rachunek z blacharni. Zaczynamy więc od rozpoznania terenu: patrzymy na nachylenie, sprawdzamy nośność gruntu i szukamy fabrycznych punktów holowniczych.
Z czym sobie radzimy
- Auto zsunięte kołem albo leżące całe w rowie
- Samochód zakopany w piachu na drodze gruntowej
- Pojazd utknięty w śniegu lub stojący na oblodzonym podjeździe
- Auto na miękkim poboczu, które osunęło się pod ciężarem
- Samochód po dachowaniu albo przewrócony na bok
- Pojazd zablokowany na skarpie lub w wykopie
Przebieg pracy
Korzystamy z wyciągarki wbudowanej w lawetę oraz zestawu zawiesi i pasów. Hak wpinamy wyłącznie w oczko holownicze albo w nośny element ramy — nigdy w wahacz czy zderzak. Linę naprężamy stopniowo, obserwując kąt, a jeśli siłę trzeba przekierować, prowadzimy ją przez blok. Dzięki temu nadwozie nie dostaje ani jednego szarpnięcia.
Kiedy auto stoi już na drodze, przeglądamy podwozie, koła i zawieszenie. Brak uszkodzeń oznacza, że po prostu odjeżdżasz. Jeśli coś jednak ucierpiało — kapie płyn, wahacz jest wygięty, opona rozcięta — pojazd wjeżdża na platformę i wieziemy go do warsztatu; więcej przy usłudze holowanie w Legionowie.
Czego nie robić do naszego przyjazdu
Naturalny odruch — wcisnąć gaz i kręcić kołami — jest tu najgorszym możliwym pomysłem. Auto tylko osiada głębiej, a rachunek za przegrzane sprzęgło albo skrzynię przebija koszt naszego przyjazdu wielokrotnie. Odpuść też pomoc życzliwego kierowcy z linką: osobówka rzadko ma siłę cokolwiek wyciągnąć, za to napięta lina potrafi pęknąć i uderzyć kogoś stojącego obok.
Gdy część auta wystaje na jezdnię, włącz awaryjne i ustaw trójkąt. W rozmowie przekaż nam trzy informacje: jak głęboko osiadł pojazd, na jakim stoi gruncie i czy laweta ma szansę podjechać na długość liny. Przy leśnych duktach wokół zalewu ten ostatni punkt bywa rozstrzygający — czasem musimy zabrać przedłużkę.
Numer 535 456 815 działa non stop. Zimą, zaraz po opadach śniegu, takich wyjazdów mamy najwięcej w całym roku.
FAQ
Najczęściej zadawane pytania
Czy wyciąganie uszkodzi auto?
Mogę spróbować wyjechać sam?
A wyciągnięcie linką przez innego kierowcę?
Co po wyciągnięciu na drogę?
Poradzicie sobie z autem po dachowaniu?
Co powiedzieć przy zgłoszeniu?
Utknąłem na piaszczystej drodze w lesie
Jeździcie zimą po opadach śniegu?
Pomoc przy drodze
Zobacz również
Utknąłeś gdzieś w Legionowie?
Wystarczy jeden telefon — laweta rusza z bazy.


